Ewa od najmłodszych lat przejawiała zainteresowania zjawiskami paranormalnymi i zdolnościami nadnaturalnymi. Być może jak inne rówieśnice bujała w obłokach i w marzeniach uciekała w swój wymyślony świat, jednak w znacznym stopniu na jej zainteresowania miała wpływ jej babka, matka ojca. Babcia wiele razy opowiadała jej o zdolnościach pewnego człowieka, który często zachodził do ich rodzinnego domu i wyczyniał różne przedziwne sztuczki. Ludzie ze wsi ponoć omijali go z daleka, gdyż ogólnie szemrano, że zajmował się magią. Podobno człowiek ten był w stanie dokonać rzeczy, których nie sposób było zrozumieć a tym bardziej uczynić czy komukolwiek wytłumaczyć. Laskę zawieszał na ścianie bez nijakiego haka czy gwoździa, dzieciom konstruował na prędce karuzelę na odwróconym drewnianym stole, a miejscowemu proboszczowi oznajmił, że jest w stanie pokazać mu przyszłościową wizję wnętrza budowanego wówczas kościoła. Obraz kościoła krzyżkowickiego miał zostać pokazany w lusterku. Do końca nie wiadomo, czy doszło do zdarzenia, czy skończyło się tylko na złożonej propozycji, w każdym bądź razie przerażony ksiądz ponoć w pośpiechu podziękował i oddalił się. Lokalny mag po swojej śmierci, z wiadomych względów został pochowany pod cmentarnym płotem.
Babka Ewy wspominała też o seansach spirytystycznych, w których brali udział jej przodkowie, o zdolnościach jasnowidzenia, jakie posiadają niektórzy ludzie, o zjawiskach paranormalnych, jakie rzekomo miały miejsce w okolicy tzw. zawaliska, niedaleko Rydułtów, jednym słowem - wszczepiła wnuczce zainteresowania parapsychologią. Dziwnym zbiegiem okoliczności, w wieku 10 lat dziewczynka dowiedziała się od swoich rówieśników, w jaki sposób można wywoływać duchy! Miało to miejsce (o ironio!) podczas kolejnego jej pobytu w szpitalu. Być może bez względu na opowieści babki, Ewa prędzej czy później spotkałaby osoby, które przekazałyby jej tę wiedzę. Niewykluczone, że BYTY dobijają się do osób, które posiadają dar nawiązywania z nimi kontaktu...z drugiej jednak strony, jeśli odziedziczyła tę zdolność po pradziadkach, łączyła ich zatem duchowa więź.
Po śmierci babci, dziewczyna miała wrażenie, że odczuwa w mieszkaniu jej obecność; w sypialni często wyczuwała zapach szpitala. Któregoś wieczoru, usłyszała kroki na klatce schodowej, które zatrzymały się pod ich drzwiami. Była przekonana, że to dziadek wybierał się do pracy na nocną zmianę. Jak się okazało, wyszedł przed co najmniej godziną. Również po śmierci babci, rodzice (zwłaszcza matka) niejednokrotnie pod nieobecność dziadka, słyszeli odgłosy krzątania się kogoś w mieszkaniu. Pewnej nocy (a było to już po śmierci dziadka) dziewczynę w środku nocy zbudził szmer przesuwającego się po ścianie przedmiotu. W pierwszym odruchu bardzo się przestraszyła, jednak po chwili skojarzyła, że najpewniej jest to płaskorzeźba Matki Boskiej z Dzieciątkiem, którą otrzymała od swoich rodziców z okazji I Komunii. Płaskorzeźba wykonana z gipsu, zawieszona była na ścianie za pomocą niebieskiej wstążeczki zaczepionej w dwa równolegle rozmieszczone po bokach otwory. Świadomość, że to rzeźba ze świętym wizerunkiem jakoś ją uspokoiła i ponownie zasnęła. Rankiem jej pierwsze spojrzenie padło na ścianę. Rzeczywiście to płaskorzeźba o której pomyślała, przesunęła się w nocy, tylko dlaczego akurat tej nocy i to aż pod kątem 90 stopni? Niewykluczone, że gdyby zawieszenie obrazka było dłuższe, obrót nastąpiłby pod jeszcze większym kątem. Jaka siła mogła wywołać ruch martwego przedmiotu?...
Więcej w najnowszym e-booku autorki
https://ridero.eu/pl/books/widget/jej_dwa_swiaty/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz