wtorek, 5 maja 2020

Znaki

Telefony, dzwonki i inne znaki...

     Co jakiś czas Ewa słyszała sygnał dzwonka, czasem telefonu, ale nikogo nie zastała ani pod drzwiami/furtką, ani też nie było słychać rozmówcy po drugiej stronie telefonu. Potem dowiadywała się, że w dniu w którym zadzwonił dzwonek, zmarł ktoś ze znajomych, zaś gdy dzwonił telefon, okazało się, że ktoś w tej chwili zamierzał się z nią skontaktować. To były niewytłumaczalne zjawiska ale bynajmniej nie wymyślone ponieważ, świadkowie zdarzeń również słyszeli te sygnały.
    Jedno z takich wydarzeń miało miejsce w czasie, gdy zmarła kolejna jej koleżanka. 
   Nela chętnie przyjeżdżała na spotkania klasowe, zawsze była wesoła, uśmiechnięta, choć los nie zawsze był dla niej łaskawy. W swoim czasie przeżyła również ból i rozczarowanie. W ostatnim zjeździe nie uczestniczyła, gdyż skarżyła się na problemy zdrowotne. Potem było już tylko gorzej. O śmierci Neli, Ewa dowiedziała się na początku lutego. Powiadomiła koleżanki i kolegów ale z uwagi na dzień pochówku (w środku tygodnia), zaledwie 4 osobom udało się uczestniczyć w uroczystościach pogrzebowych. Ustalili między sobą, że zamówią mszę w intencji Neli od kolegów i koleżanek z klasy licealnej, tak, żeby więcej osób mogło pomodlić się w jej intencji. Ewa obiecała, że zajmie się tym. Jeszcze tego samego dnia, chwilę po powrocie z pogrzebu, w mieszkaniu zadzwonił dzwonek. Dzwonił bardzo długo, więc Ewa pomyślała, że ktoś zbyt mocno nacisnął guzik i ten nie odskoczył. Dzwonek umieszczony był na furtce. Wyjęła więc baterie, bo przecież można było oszaleć od tego dźwięku (!) i poszła sprawdzić co się stało, jednak wszystko było w porządku. Baterie wróciły więc na swoje miejsce. Następnego dnia wieczorem, dzwonek znów zaczął dzwonić. Cała rodzina wystartowała na równe nogi. Nikogo pod furtką nie było. Ewa przypomniała sobie o obietnicy zamówienia mszy, powiedziała więc do męża: ,, Muszę tę mszę zamówić, bo Nela nie da mi spokoju"... Następnego dnia zapomniała, czy też nie miała czasu, więc dzwonek zadzwonił po raz trzeci! Było to około 22:30 (poprzednio po 23:00); nazajutrz zaraz z rana wysłała maila do proboszcza, dokonała przelewu i... wszystko wróciło do normy. Dzwonek przestał wariować, msza została odprawiona, a tego samego dnia wprowadzono zakaz uczestnictwa wiernych w obrzędach w liczbie większej niż 10 osób z uwagi na szerzącą się pandemię koronawirusa. Wtedy też skorzystała z możliwości spowiedzi. Przez następne tygodnie obrzędy kościelne uległy radykalnym zmianom. Komunię należało przyjmować na rękę a nie do ust, zalecano uczestnictwo w liturgii poprzez dostępne kanały telewizyjne i internetowe, by ograniczyć możliwość kontaktowania się z innymi osobami. W cztery miesiące później, miała dziwny sen... W tym śnie, wyjmowała z szafy swoje stare ubrania, które nosiła na sobie przed blisko 30 laty! Ważyła wówczas o 20 kg mniej! Od dawna nie miała już tych ubrań. Przyśnił jej się też pociąg...

W niedługim czasie w mieszkaniu zaczęły się dziać dziwne rzeczy, zjawiska... Gdy z oboje z mężem byli w pracy, matka wyraźnie słyszała krzątanie się kogoś na piętrze. Zdając sobie sprawę z tego, że na górze nikogo nie powinno być, poszła sprawdzić. Dziś przyznaje, że miała ciarki gdy otworzyła drzwi przedpokoju, zawołała : „ Jest tu ktoś?" - ale nie otrzymała odpowiedzi.
W najbliższych dniach mąż zachorował na koronawirusa i trafił do szpitala. Nazajutrz wieczorem, Ewa usłyszała wyraźne stąpanie po dachu w chwili, gdy oglądała film. Wybiegła na balkon, wołała syna ale nikt nie odpowiadał. Pomyślała, że on tam jest ale nie daje się znać; kto wie, co mu strzeli do głowy? Zbiegła schodami w dół, by z podwórza sprawdzić kto jest na dachu? Obeszła dom ze wszystkich stron ale nikogo tam nie było. Zadzwoniła do syna i wtedy dowiedziała się, że jego nie ma w domu i że tylko wpadł po coś na sekundę do swojego pokoju a teraz jedzie samochodem ze swoim kolegą. Dałaby sobie głowę uciąć, że słyszała na dachu kroki, tak jak wówczas gdy ukończył liceum i tańczył z radości na dachu. Pozamykała w popłochu balkon i drzwi wejściowe do mieszkania a serce o mało jej nie wyskoczyło. 

poniedziałek, 15 października 2018

Aniołowie w naszym życiu






Anioł Stróż, w wierzeniach chrześcijańskich, to istota niematerialna, która ma za zadanie chronić przeznaczoną mu przez Boga osobę. Anioł pośredniczy pomiędzy Bogiem i człowiekiem, jest opiekunem człowieka. Anioł bywa nazywany także rentgenem człowieka. Nauka zajmująca się pochodzeniem, imionami i zadaniami poszczególnych aniołów, nazywa się angelologia. Według angelologii, każdy ma swego osobistego Anioła Stróża, który strzeże go aż do śmierci. Nie ma znaczenia, czy dana osoba jest wierząca, czy nie.
Czy doświadczyliście kiedyś spotkania z aniołem? Czy zdarzyły się w waszym życiu wypadki, z których w niewytłumaczalny sposób wyszliście bez szwanku? Ewa miała na swoim koncie przynajmniej kilka takich zdarzeń. Jeszcze w czasach liceum, gdy koleżanka zabierała ją samochodem na wspólne wypady, ot tak po prostu żeby: "przejechać się", za którymś razem zdecydowała, że jednak zostanie w domu. Alina zawsze potrafiła użyć odpowiednich argumentów, by wyrwać ją z domu ale tym razem nie nalegała. Pojechała sama. W drodze do Szczygłowic miała wypadek. Wpadła w poślizg i samochód uderzył w drzewo. Kierująca autem miała tylko złamany nos, ale fiat nadawał się już tylko do kasacji. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że gdyby w środku znajdował się pasażer, zginąłby na miejscu...


niedziela, 25 czerwca 2017

Zjawiska paranormalne

Zjawiska paranormalne stanowią pokaźną część naszego fizycznego życia, jednak nie wszyscy jednakowo je postrzegają. Ci, którzy zauważają wokół siebie fantomy, najczęściej nie dzielą się z otoczeniem swoimi spostrzeżeniami. Obawiając się ośmieszenia, przeżywają własne doświadczenia bardzo indywidualnie, każdy na swój sposób; jedni szybko wymazują ze swej pamięci to, co wydaje im się niemożliwe, inni zastanawiają się, czy nie zwrócić się o pomoc do psychiatry w obawie, że postradali zmysły, pozostali zaś uznają owe zjawiska jako naturalne i przyjmują fenomen jako część swojego realistycznego życia, balansując na pograniczu częściowo świata fizycznego, częściowo duchowego. . Ta ostatnia grupa dzieli się jeszcze na dwie: pierwszą stanowią osoby, które w wyniku zaskoczenia owymi zjawiskami, podporządkowują się całkowicie Nieznanemu, nierzadko popadając z czasem w szaleństwo, drudzy – zdają sobie sprawę ze swojej nadwrażliwości ale przyjmują życie jak leci. Rozwijają się duchowo, udzielają charytatywnie, zajmują uzdrawianiem, pomagają innym na wszystkie możliwe sposoby, nie odbiegając zachowaniem od całej reszty. Udoskonalają swoje zdolności zgodnie ze stwierdzeniem sławnego naukowca: ,,Umysł jest jak spadochron. Najlepiej działa wtedy, kiedy jest otwarty"/A.Einstein.
To właśnie dzięki takim osobom, historia poznała wielu myślicieli, wynalazców, jasnowidzów i twórców.
Zjawiska paranormalne, określane również jako: parapsychiczne, parapsychologiczne, nadprzyrodzone i nadnaturalne, według najnowszej terminologii zwane anomalnymi zjawiskami mentalnymi – to umiejętności lub zjawiska, których istnienie nie zostało potwierdzone eksperymentem naukowym i których istnienie wydaje się sprzeczne z panującymi obecnie teoriami naukowymi. Ich badaniem i wyjaśnianiem zajmują się parapsycholodzy.

Do zjawisk paranormalnych zalicza się:

Telepatię - zdolność przekazywania myśli, uczuć, wrażeń i obrazów na poziomie mentalnym. Nazwa pochodzi od greckich słów: tele (daleki) i patheia (uczucie). Jak podaje internetowa encyklopedia, tak zwana Wikipedia: Zjawisko telepatii na ogół jest przypisywane zdolności umysłu ludzkiego do wysyłania oraz wybiórczego przechwytywania swoistych fal mózgowych nawet na różne odległości. Badania naukowe potwierdzają jedynie możliwość konstruowania prostych urządzeń sterowanych myślą, przy czujnikach umieszczonych bardzo blisko mózgu. Nie wiadomo także, czy myśli innego rodzaju, emitują podobne rozpoznawalne sygnały, co polecenia wydawane przez mózg przy sterowaniu ciałem.
Kościół ogólnie przyjmuje krytyczną postawę wobec osób parających się esperymentami parapsychologicznymi, określanymi potocznie jako okultyzm. Nie wszyscy wiedzą, że pierwsze wzmianki o percepcji pozazmysłowej kojarzonej obecnie ze zjawiskiem telepatii opisane zostały już w Biblii. Jednak zdolności tych nie przypisywano wówczas siłom ludzkiego umysłu ale ingerencji istot duchowych; w pierwszym przypadku: Ducha Świętego, objawiającego w pewnych sytuacjach myśli i plany innych ludzi prorokom (np. Pokrzyżowanie Aramejczykom planów wojennych, przez proroka Elizeusza/Druga Księga Królewska 6, 11-12; 8-10), w drugim – duchów demonicznych, obezwładniających swą nadprzyrodzoną mocą osoby zdemonizowane lub parające się wróżbiarstwem czy magią (Księga Kapłańska 20:6; Dzieje Apostolskie 16:16-18; Ewangelia Św. Łukasza 4:41).


Jasnowidzenie – zdolność postrzegania osób, przedmiotów i zdarzeń odległych w czasie i przestrzeni, bez udziału percepcji zmysłowej. Dziedzina zajmująca się badaniem jasnowidztwa nazywana jest Remote viewing. W Ameryce powstała nawet grupa wojskowych jasnowidzów o tej nazwie. Zdalne widzenie (Postrzeganie Zdalne, Postrzeganie Pozazmysłowe), z ang. Remote Viewing to nazwa zdolności, w której osoba zwana Postrzegającym (Viewer) jest w stanie obserwować przedmioty, zdarzenia i osoby bez użycia zmysłów (czyli wzroku, słuchu, węchu, smaku i dotyku). W większości wypadków Postrzegacz przy próbie zobaczenia czegoś korzysta z określonych metod i technik, które mają na celu ułatwienie sprecyzowania tego, co się widzi. Jest to tak zwane Techniczne Postrzeganie Zdalne. Oprócz tego istnieje jeszcze druga forma przypadkowych widzeń, swoistych wizji na jawie, które nie są kontrolowane i zazwyczaj wynikają z wrodzonych zdolności.
Według opinii parapsychologów, rozróżniamy kilka rodzajów jasnowidzenia, są to: prekognicja (jasnowidzenie przyszłości), retrokognicja (jasnowidzenie przeszłości) i psychometria. Obecnie psychometria oznacza metodę badań psychologicznych. Dawniej pojęcie to odnosiło się do jasnowidzenia/odczytu miejsca i osób/rzeczy na podstawie przedmiotu związanego z tym miejscem. Jeśli chodzi o prekognicję, to jest ona zjawiskiem opisywanym od dawien dawna w licznych podaniach ludów na całym świecie, również i w mitologii. Zjawiska te najczęściej przybierały formę snów lub wyroczni. Taką najbardziej sławną z okresu starożytnej Grecji była Wyrocznia Delficka. Z kolei opisy proroczych snów znajdujemy w Starym Testamencie. Stary Testament posiada aż 18 ksiąg uznanych za prorocze; jako przykład mogą posłużyć m.in. sny faraona o siedmiu latach urodzaju i siedmiu latach posuchy. W Nowym Testamencie również opisane są sny ostrzegające (św.vJózefa) przed niebezpieczeństwem. To właśnie dzięki śnie Józefa, Święta Rodzina zdążyła uciec do Egiptu przed wojskiem Heroda. Dlaczego dziś Kościół zakazuje wiary w sny? Może dlatego, że nie wszystkie należą do proroczych i mogą zostać błędnie zinterpretowane. Sny dzielą się na prorocze i sny odwrócone. Ich konstrukcja jest taka sama, więc trudno określić, który sen może być proroczy a który ma odwrotne znaczenie. Ważne, co czujemy w trakcie takiego snu, jakie pojawiają się symbole i jakie budzą w nas emocje.

Odmianą jasnowidzenia jest
jasnosłyszenie, czyli postrzeganie za pomocą sygnałów dźwiękowych. Do znanych na świecie osób posiadających zdolność jasnowidzenia zaliczali się: Nostradamus, Święty Malachiasz, Edgar Cayce, Jeane Dixon, Ingo Svann, Baba Wanga, a w Polsce: Stefan Ossowiecki, Agnieszka Pilchowa, Czesław Klimuszko, z obecnie działąjących - Krzysztof Jackowski.
Dermooptykę, tzw. widzenie skórne. Jest to zdolność rozpoznawania barw i kształtów za pośrednictwem dotyku. Odkrywcą tego zjawiska jest Francuz Jules Romains (właściwie: Louis Henri Jean Farigoule) – poeta, pisarz, publicysta. Przeprowadził on szereg doświadczeń w zakresie rozróżniania barw i liter za pomocą dotyku palców. Romains stwierdził, że zdolność widzenia pozasiatkówkowego posiada cała skóra, jednak największą wrażliwość wykazują ręce i twarz.
Psychokinezę anomalną perturbację (ang.:anomalous perturbation); umiejętność oddziaływania na przedmioty bez fizycznego kontaktu z nimi, czyli zdolność poruszania przedmiotów mocą umysłu. Dawniej zjawisko nosiło nazwę telekinezy, z czasem zostało wyparte przez słowo psychokineza, obecnie zaś częściej spotykamy określenie: anomalna perturbacja. W Polsce badaniami nad zjawiskiem telekinezy, zajmował się m.in. Julian Ochorowicz.
Ektoplazmę – substancję protoplazmatyczną o specjalnych właściwościach, wydzielaną przez medium podczas transu (np. Seansu spirytystycznego). Substancja o galaretowanej postaci wydobywa się wówczas z nosa, oczu, ust, uszu a nawet z dolnych partii. Niektóre źródła podają, że jest to materia, z której tworzą się duchy. Niestety nie istnieją żadne niezależne i potwierdzone naukowo badania potwierdzające istnienie ektoplazmy.
Inne terminy związane z tematyką zjawisk paranormalnych:
Medium – osoba, która komunikuje się z duchami lub innymi nadprzyrodzonymi siłami, stanowi ona coś w rodzaju kanału łączącego świat realny, ze światem paranormalnym. Istnieje kilka rodzajów medium. Jedne osoby w trakcie transu doświadczają wizji bądź kontaktu fizycznego/duchowego z siłami paranormalnymi, inne zostają tymczasowo jakby opanowane przez wywołaną zjawę, dzięki czemu zmieniają głos i zachowanie (medium przemawia wówczas głosem osoby nieżyjącej; po zakończonym transie wszystko wraca do normy), inne osoby posiadają zdolności przesuwania przedmiotów na odległość (zjawisko telekinezy). Sławne medium – Stanisława Tomczykówna przy współpracy z Julianem Ochorowiczem udowodniła teorię ideoplastii. Ideoplastia to krótko mówiąc uwidacznianie myśli, symboli, przedmiotów...
Poltergeist – złośliwa bezcielesna moc/energia mająca dokonywać zniszczeń wokół określonej osoby lub w określonym miejscu.
Lewitacja – zdolność do swobodnego unoszenia własnego ciała dzięki sile woli.
Pirokineza - zdolność zapalania przedmiotów, osób dzięki sile woli.

W języku parapsychologii, zjawisko - to manifestacja paranormalna, wizualne wrażenie (np. w formie halucynacji/omamów). Mogą to być omamy słuchowe,  wzrokowe, węchowe, smakowe a także somatyczne. Zjawiska paranormalne określane często terminem "psi"(wprowadzony w 1943 roku przez R. Thoulessa i H.P. Wiesnera), często niewytłumaczalne w racjonalny sposób, od dawna są tematem spornych dyskusji pomiędzy zwolennikami parapsychologii a wrogo nastawionymi do niej sceptykami.


https://ridero.eu/pl/books/widget/jej_dwa_swiaty/







czwartek, 15 czerwca 2017

Kontakty

...W miesiąc później teściowa Ewy dostała się do szpitala. Jej choroba była już w zaawansowanym stadium nowotworowym, dodatkowo mocznica sprawiła, że nastąpił duży obrzęk obu nóg, który uniemożliwił samodzielne poruszanie się pacjentki. Ten stan mógł utrzymywać się kilka dni, jak i kilkanaście miesięcy. Przerażona rodzina rozważała różne formy współpracy w opiece nad chorą, bowiem jej stan wymagał stałego nadzoru. Nazajutrz po przyjęciu do szpitala, w godzinach późnopopołudniowych pacjentka spała i nie odbierała telefonów, a jeżeli nawet, to podniosła słuchawkę i odłożyła. Synowa dzwoniąc do niej, usłyszała przerwany sygnał i dziwne charczenie; miała odczucie, że jej teściowa jest „na granicy światów”… Wieczorem Ewę ogarnął niesamowity spokój, totalny luz który sprawił, że miała nawet ochotę z rodziną obejrzeć film. Od wielu miesięcy nie była w nastroju do oglądania telewizji. Z niewiadomych przyczyn tego dnia była tak odprężona i spokojna, jak gdyby ktoś przekazał jej informację: Nie musisz się już niczego obawiać ani stresować, będzie dobrze…W ciągu tygodnia stan teściowej pogorszył się do tego stopnia, że po pięciu dniach zaniemówiła. Zmarła w szóstym dniu pobytu w szpitalu. Najbliżsi zdążyli się z nią pożegnać na chwilę przed jej odejściem. Ewa wraz z mężem oddaliła się, gdy mama zasnęła. W dwadzieścia minut później okazało się, że zasnęła na zawsze… Byli zszokowani! O 14.10 na ich oczach matka zamknęła powieki, a o 14.30 dowiedzieli się o jej śmierci...To takie niecodzienne znaleźć się przy kimś na krótko przed jego odejściem. Pacjentka z sąsiedniego łóżka z sali stwierdziła, że mama zapewne nie chciała umrzeć przy swoich bliskich. Kto przekazał synowej na kilka dni przed śmiercią teściowej, że nie musi się już o nic martwić? Wszak stan chorej był bardzo ciężki, a zarazem nie można było ocenić, w jakim czasie sytuacja się rozwiąże...       
     ...Któregoś wieczoru Ewa zaczęła odczuwać lęk. Było to w jakieś 3 tygodnie po śmierci teściowej. Serce o mało nie wyskoczyło jej z piersi; miała wrażenie, że ktoś ją obserwuje i że jest to byt z innego wymiaru. Do tej pory w nocy przemieszczała się po ciemku. Swoje mieszkanie znała na tyle dokładnie, że była w stanie wyczuć i ominąć każdy wystający szczegół. Tego wieczoru i w nocy za każdym razem zapalała światło. Rozdygotana rozglądała się nerwowo na boki, obawiając się, że kogoś nagle zobaczy… W trzy dni później dotarła do niej wiadomość, że zmarła jej sąsiadka i że od trzech dni jej zwłoki leżały w kostnicy (rodzina prawdopodobnie została zbyt późno powiadomiona…). To tłumaczyło lęk, którego doznała tamtej nocy...


   Ewa co pewien czas odbierała dziwne przekazy. Kiedyś wieczorem, kiedy wsiadała do swojego samochodu zaparkowanego na dachu Focusa, jakiś byt polecił jej zablokować drzwi samochodu od wewnątrz. Parking, na którym się znajdowała, był pod obstrzałem kamer; w zasadzie nie musiała się niczego obawiać, a jednak… podporządkowała się tym zaleceniom. Bardzo spieszyła się po syna. Akurat ukończył trening i w dodatku dzwonił już, że jest gotów. Prosiła go, by zaczekał w szatni, choć wiedziała, że to i tak na niewiele się zda, ponieważ nigdy nie był posłuszny. Chwilę później była już pod budynkiem klubu sportowego. Ale w tym momencie jakiś samochód zajechał jej drogę i wyskoczyło z niego dwóch młodych, barczystych facetów, którzy zaczęli szarpać jej drzwi. Na szczęście były zamknięte! Kobieta uchyliła szybkę i grzecznie zapytała, o co chodzi. Jeden z facetów zarzucił jej, że wymusiła pierwszeństwo, że on musiał zwolnić, bla, bla, bla, ale gdy zaproponowała, że zgodzi się na wezwanie policji, jakoś dziwnym trafem wycofali się. Zastanawiała się, czy nadawcą ostrzegawczego przekazu był ktoś z zaświatów czy też zamiary mężczyzn odebrała telepatycznie… Być może faceci polowali na nią od samego Focusa?...
                        
                   Więcej w najnowszej książce autorki:

                https://ridero.eu/pl/books/widget/jej_dwa_swiaty/

niedziela, 14 maja 2017

Przekazy z Astralu

  W sumie, to on ją zaczepił… Biegła wtedy przez cmentarz, spieszyła się, żeby zdążyć do pracy, aż tu nagle – przechodząc pośpiesznie obok kolumbarium, zauważyła tablicę z Jego nazwiskiem. Stanęła jak wryta (!). Przez ponad siedem lat nie wiedziała gdzie spoczywa i pomimo, iż przechodziła tędy wiele razy, jakoś nigdy nie natrafiła pod ten adres… Pomyślała, że z całą pewnością to nie przypadek! Miała wrażenie, że Aleksander pewnie chce jej coś przekazać, dlatego doprowadził ją do tego miejsca; obiecała, że wróci tu któregoś dnia, specjalnie dla niego i wtedy nawiążą dialog. W końcu łączyły ich wspólne zainteresowania i współpraca z tym samym czasopismem. Mało tego, przez jakiś czas pracowali w tym samym ośrodku zdrowia a mimo to, nigdy nie mieli okazji by ze sobą porozmawiać. Albo ona była zajęta pracą, albo jego nie zastała w gabinecie. Nie wiedziała, że chorował. O Jego śmierci dowiedziała się w dniu pogrzebu. Nie dowierzała. Pamięta, że pobiegła wtedy na drugie piętro, by sprawdzić tę przykrą nowinę ale nikogo tam nie zastała, nawet nie było klepsydry… Potem, jedna z koleżanek opowiedziała jej o krótkiej współpracy z doktorem, o tym jakim był wspaniałym człowiekiem i o tym, że po jego śmierci nie potrafiły zdjąć z drzwi gabinetu wywieszki z jego godzinami urzędowania, gdyż przyblokowało ich poczucie bezsilności.
Od tamtej pory minęło kilka lat a ona dopiero teraz zlokalizowała Jego miejsce pochówku (!). Jak postanowiła, tak wybrała się tam ponownie w kilka dni później, jednak odniosła wrażenie, że przyszła nie w porę i że tym razem to on był bardzo zajęty. Może z czystej przekory a może niekoniecznie... dał jej do zrozumienia, że jest zabiegany i że ma teraz nawet więcej obowiązków niż przedtem. No, cóż pomyślała - wygląda na to, że tam, po drugiej stronie nie będziemy się wygrzewać bezczynnie na kwiecistej łące ale czeka nas dalsza praca. Udało jej się też uzyskać kilka cennych informacji, które starała się skrupulatnie zapisać. Te przesłanki znacząco zmieniły jej podejście do pewnych zagadnień dotyczących: choroby, cierpienia i śmierci.
Oto kilka z nich: – człowiek umierając nie odchodzi a:zostaje powołany;

– żyjemy po to, by wypracować swoją przyszłą rolę, jaką przyjdzie nam pełnić w dalszym życiu;
– nikt nie może sam decydować o swoim odejściu, ponieważ każdy ma swój wyznaczony czas, w którym zostanie powołany, inaczej mówiąc każdy musi czekać na przygotowane dla niego miejsce;
– wszelkie cierpienie tu na ziemi, to kolejny etap naszego dojrzewania; jedni odchodzą wcześniej, inni później w zależności od naszej gotowości i zapotrzebowania;
– powołani zostają tylko ci, którzy są gotowi do pełnienia dalszej misji... tej ważnej misji!
– kto nie zrozumie tej filozofii, stale powraca tu niczym bumerang…
Niby to takie oczywiste, przecież wielokrotnie wpajano jej na lekcjach religii i w kościele, że Pan przygotowuje dla nas miejsce, że nie człowiek decyduje o dniu swojej śmierci, że nie wolno komukolwiek odbierać życia własnego ani niczyjego... a mimo to, przekaz ten wywołał w niej niemały wstrząs!
Zapytała: – Czy to oznacza, że nasze obecne życie i problemy związane z nim, nie są ważne?
– Owszem są bardzo ważne, jako przygotowanie do dalszego etapu… – odpowiedział...


Ciąg dalszy w najnowszym e-booku autorki:



https://ridero.eu/pl/books/widget/jej_dwa_swiaty/







piątek, 24 marca 2017

Energia zamknięta w przedmiotach

Rozdział ten został poświęcony oddziaływaniu talizmanów i innych przedmiotów, na osoby je nabywające. Okazuje się, że zarówno symbole, jak i różnego rodzaju elementy biżuterii nabyte w spadku, czy otrzymane w prezencie, niekoniecznie muszą nam służyć w pozytywnym znaczeniu.
Ewa była jedną z takich osób, które odziedziczyły w spadku kolczyki. Babka od wczesnych jej lat dzieciństwa obiecywała w spadku te kolczyki. Były wykonane z najlepszej próby złota, z dużym koralem pośrodku. Wszystkie ciotki w rodzinie, posiadały takie same a niektóre z nich także miały bliźniaczo podobny pierścień. Na tamten czas, wnuczka nie miała jeszcze przekłutych uszu ale z biegiem lat uznała, że nadszedł odpowiedni moment na przeprowadzenie zabiegu i założenie biżuterii. Dokonała tego sama, za pomocą igły do wstrzyknięć. Niestety w czasie przeprowadzania kolczyka przez świeżo przekłuty otwór, uszko uległo złamaniu. Żeby nie powtarzać zabiegu (i oszczędzić dodatkowego cierpienia), kolczyk tymczasem złączyła drucikiem a nazajutrz zakupiła nowe srebrne „przebitki”. Rodowe kolczyki oddała do naprawy. Srebrne przebitki szybko zaleczyły rany, obrzęk zniknął. Po odebraniu z naprawy złotych kolczyków i ponownym założeniu ich – obrzęk powstał na nowo i ucho zaczęło ropieć.




Ciąg dalszy w najnowszym e-booku autorki:



https://ridero.eu/pl/books/widget/jej_dwa_swiaty/







wtorek, 25 października 2016

Przeczucia i sny

...Jej koszmary senne i towarzyszące im horrorystyczne krzyki podczas pełni księżyca, nie raz stawiały na nogi całą rodzinę (!). Nierzadko jej sny zawierały przekazy dotyczące nadchodzących wydarzeń. Czasem były to całe sceny, jakby wycięty kadr z filmu a czasem tylko symbole, które należało rozszyfrować. Nie kierowała się sennikami ale raczej rozważała swoje odczucia jakie pojawiały się podczas snu, analizowała postacie/symbole, które w nim występowały. Na przykład, przed jednym ze swoich pobytów w szpitalu, miała niepokojący sen o tym, że została napadnięta przez mężczyznę w mieście, w którym znajdowała się wiadoma jej klinika i że znikąd nie uzyskała pomocy. Wołała na ratunek, ale nikogo wokół nie było. W niedługim czasie znalazła się w klinice w okolicznościach, podobnych do tych, jakie zobaczyła w swoim śnie: mężczyzna/lekarz niewłaściwie ocenił jej stan chorobowy, przedwcześnie zlecił usunięcie drenu, co wpłynęło na dalsze powikłania, zaordynował nie te leki które należało podać, zaś zrozpaczona i cierpiąca pacjentka z 41-stopniową gorączką nie mogła znikąd uzyskać pomocy. Tu lekarz prowadzący, pełnił funkcję ordynatora („wszechwiedzącego” zresztą), bynajmniej nie należał do osób, które w trudnych sytuacjach zasięgnęłyby porady kogoś z zespołu, czy samego przełożonego (profesora). Przerażona pacjentka pomiędzy jednym a drugim rzutem gorączki usiłowała zebrać myśli i zdecydować co w tej sytuacji może sama począć? Była pewna, że jedyną osobą która mogłaby jej pomóc był jej osobisty lekarz, adiunkt zatrudniony co prawda w tym samym bloku szpitalnym, lecz na innym oddziale. W epoce bezkomórkowej trudno było nawiązać z nim szybki kontakt; nie mogła wstać o własnych siłach, więc była skazana na łóżko i tego oto konowała.

Doktor K. był wyniosły, zarozumiały, złośliwy i co tylko zdecydował, pogarszało jej sytuację. Poprosiła pacjentkę z sali, by przedzwoniła (z korytarzowego aparatu telefonicznego) do jej męża, sama zaś postanowiła nawiązać kontakt ze swoim opiekunem duchowym. Do tej pory, nie uprawiała tego typu praktyk, ale na krótko przed pobytem w szpitalu, miała również inny ciekawy sen, w którym uzyskała odpowiednie wskazówki. Przyśniło jej się, że zobaczyła swego ducha – opiekuna, który przyszedł jej oznajmić, że zmarli krewni i znajomi (również już nieżyjący) stoją pod jej furtką i czekają na nią… Nigdy wcześniej nie zastanawiała się, jak może wyglądać jej opiekun; czy jest postaci męskiej czy żeńskiej, ale teraz zobaczyła starszego mężczyznę z wyglądu przypominającego jej ojca. Był w białym garniturze (jakby lekarskim), miał siwe (prawie białe) włosy. W pierwszym momencie pomyślała, że to jej ojciec ale tato w tym samym momencie, spacerował po ogrodzie (widziała go z okna swojego pokoju)... Ona sama była czymś bardzo zajęta (chyba ręcznym praniem) i nerwowo wówczas odkrzyknęła, że musi coś zrobić, dokończyć i zaraz pójdzie! I... wtedy sen się skończył. Teraz przypomniała sobie o śnie i swoim opiekunie, do którego zdecydowała się zwrócić o pomoc. Lekarz z którym miała się skontaktować, właśnie zakończył swoją zmianę a mąż jeszcze nie zdążył dojechać. Boże, co za nerwówka! Ewa ze wszystkich sił prosiła swego opiekuna, żeby pomógł zatrzymać dłużej w pracy tego, na którego tak bardzo teraz liczyła! To było niesamowite, wręcz szokujące, kiedy dowiedziała się, że mąż dosłownie w drzwiach wejściowych zdążył złapać pana adiunkta! Doktor Jacek spieszył się do swojego gabinetu ale wystarczyło, że o wszystkim się dowiedział. Od tej chwili mogła być spokojna, że on jej pomoże, że z całą pewnością coś wymyśli by ją uratować i wyrwać z rąk konowałów! Tak też się stało; jeszcze tego samego dnia zadzwonił ze swojego gabinetu do lekarza dyżurnego. Nazajutrz usłyszała dobiegającą z korytarza rozmowę dwóch mężczyzn na jej temat. Jej „wybawca” rozmawiał z ordynatorem. Głosy obu lekarzy były wyraźnie podniesione. Po południu została przetransportowana na oddział swego zaufanego lekarza – ordynatora oddziału septycznego, gdzie odzyskała siły i niebawem wróciła do domu.

W pierwszą noc pobytu na oddziale, na który ją przeniesiono, miała kolejny sen, podczas którego krzyczała nieludzkim ponoć głosem, jakby ,,zza grobu" (jak orzekły zaniepokojone pacjentki). Pamięta, jak we śnie zobaczyła przez okno sypialni swoich rodziców, faceta o porażającym spojrzeniu, jakby nie z tego świata. Jego dziwne świetliste oczy wlepiły w nią swój wzrok i poczuła narastającą w sobie energię i siłę. Zjawisko tak bardzo ją przeraziło, że zaczęła krzyczeć; okazało się, że nie tylko krzyczała we śnie ale i w rzeczywistości budząc wszystkie pacjentki! Następnego dnia, gorączka opadła i jej stan zdrowia znacznie się poprawił. Kim był ów tajemniczy mężczyzna ze snu? ...

Na krótko przed śmiercią ciotki męża, miała sen... W tym śnie zobaczyła swojego teścia (nieżyjącego już od blisko 30 lat) ale miała wrażenie, jakby przeżywała powtórkę z przeszłości, jakby wydarzenie miało miejsce wiele lat temu... Teść czekał na nią i jeszcze kogoś w przychodni.Ta druga osoba była w gabinecie lekarza. Nie wiedziała kto to był. Pamięta, jak w szlafroku spacerowała po holu przychodni... Dziesięć dni później zmarła ciotka Ilona, siostra teścia.

W kilka miesięcy po pogrzebie, pojawił się inny sen. Zobaczyła w nocnym mroku, przez szybę swojego okna, syna jadącego na rowerze, zmierzał w stronę ogrodu. Zdawała sobie sprawę, że jest już bardzo późno, więc zdecydowała się otworzyć okno i przypomnieć mu, że rano musi wcześnie wstać i nie może włóczyć się po nocy. Gdy spojrzała na zegar, była 1:30. Złapała za klamkę okna i usiłowała go otworzyć. W tym momencie usłyszała alarm czujnika gazu. Okazało się, że czujnik dzwonił w rzeczywistości, ponieważ stężenie czadu w pokoju było przekroczone. Po chwili spojrzała na zegar, była 2:35. We śnie zegar wskazywał 1:30; czyli według normalnego czasu była 1:30 (!). Najwyraźniej jej organizm poprzez podświadomość podpowiadał jej, że należy otworzyć okno...


Więcej w najnowszej książce autorki :

https://ridero.eu/pl/books/widget/jej_dwa_swiaty/

niedziela, 21 sierpnia 2016

Zdolności paranormalne

Ewa od najmłodszych lat przejawiała zainteresowania zjawiskami paranormalnymi i zdolnościami nadnaturalnymi. Być może jak inne rówieśnice bujała w obłokach i w marzeniach uciekała w swój wymyślony świat, jednak w znacznym stopniu na jej zainteresowania miała wpływ jej babka, matka ojca. Babcia wiele razy opowiadała jej o zdolnościach pewnego człowieka, który często zachodził do ich rodzinnego domu i wyczyniał różne przedziwne sztuczki. Ludzie ze wsi ponoć omijali go z daleka, gdyż ogólnie szemrano, że zajmował się magią. Podobno człowiek ten był w stanie dokonać rzeczy, których nie sposób było zrozumieć a tym bardziej uczynić czy komukolwiek wytłumaczyć. Laskę zawieszał na ścianie bez nijakiego haka czy gwoździa, dzieciom konstruował na prędce karuzelę na odwróconym drewnianym stole, a miejscowemu proboszczowi oznajmił, że jest w stanie pokazać mu przyszłościową wizję wnętrza budowanego wówczas kościoła. Obraz kościoła krzyżkowickiego miał zostać pokazany w lusterku. Do końca nie wiadomo, czy doszło do zdarzenia, czy skończyło się tylko na złożonej propozycji, w każdym bądź razie przerażony ksiądz ponoć w pośpiechu podziękował i oddalił się. Lokalny mag po swojej śmierci, z wiadomych względów został pochowany pod cmentarnym płotem.

Babka Ewy wspominała też o seansach spirytystycznych, w których brali udział jej przodkowie, o zdolnościach jasnowidzenia, jakie posiadają niektórzy ludzie, o zjawiskach paranormalnych, jakie rzekomo miały miejsce w okolicy tzw. zawaliska, niedaleko Rydułtów, jednym słowem - wszczepiła wnuczce zainteresowania parapsychologią. Dziwnym zbiegiem okoliczności, w wieku 10 lat dziewczynka dowiedziała się od swoich rówieśników, w jaki sposób można wywoływać duchy! Miało to miejsce (o ironio!) podczas kolejnego jej pobytu w szpitalu. Być może bez względu na opowieści babki, Ewa prędzej czy później spotkałaby osoby, które przekazałyby jej tę wiedzę. Niewykluczone, że BYTY dobijają się do osób, które posiadają dar nawiązywania z nimi kontaktu...z drugiej jednak strony, jeśli odziedziczyła tę zdolność po pradziadkach, łączyła ich zatem duchowa więź.
Po śmierci babci, dziewczyna miała wrażenie, że odczuwa w mieszkaniu jej obecność; w sypialni często wyczuwała zapach szpitala. Któregoś wieczoru, usłyszała kroki na klatce schodowej, które zatrzymały się pod ich drzwiami. Była przekonana, że to dziadek wybierał się do pracy na nocną zmianę. Jak się okazało, wyszedł przed co najmniej godziną. Również po śmierci babci, rodzice (zwłaszcza matka) niejednokrotnie pod nieobecność dziadka, słyszeli odgłosy krzątania się kogoś w mieszkaniu. Pewnej nocy (a było to już po śmierci dziadka) dziewczynę w środku nocy zbudził szmer przesuwającego się po ścianie przedmiotu. W pierwszym odruchu bardzo się przestraszyła, jednak po chwili skojarzyła, że najpewniej jest to płaskorzeźba Matki Boskiej z Dzieciątkiem, którą otrzymała od swoich rodziców z okazji I Komunii. Płaskorzeźba wykonana z gipsu, zawieszona była na ścianie za pomocą niebieskiej wstążeczki zaczepionej w dwa równolegle rozmieszczone po bokach otwory. Świadomość, że to rzeźba ze świętym wizerunkiem jakoś ją uspokoiła i ponownie zasnęła. Rankiem jej pierwsze spojrzenie padło na ścianę. Rzeczywiście to płaskorzeźba o której pomyślała, przesunęła się w nocy, tylko dlaczego akurat tej nocy i to aż pod kątem 90 stopni? Niewykluczone, że gdyby zawieszenie obrazka było dłuższe, obrót nastąpiłby pod jeszcze większym kątem. Jaka siła mogła wywołać ruch martwego przedmiotu?...


Więcej w najnowszym e-booku autorki

https://ridero.eu/pl/books/widget/jej_dwa_swiaty/


sobota, 20 sierpnia 2016

Korzenie

...Adaś zdradzał cechy dziecka nadpobudliwego, niespokojnego; szybkie bieganie powodowało częste upadki. Często sprawiał wrażenie, jakby zauważał coś, wystawiając palec w nieznany punkt, bełkotał coś w niezrozumiałym języku. Czy wtedy kogoś widział? - Nie wiadomo. Ewa od dłuższego czasu miała problemy ze zdrowiem. Sytuacja uległa nasileniu w chwili, gdy w domu pojawiło się dziecko. Chłopczyk często domagał się przytulenia i noszenia na rękach. Matka zdawała sobie sprawę z warunków w jakich do tej pory się wychowywał, dlatego chętnie brała syna na ręce. Wiadomo, że każdy potrzebuje miłości i serca. Niestety przytulenie synka za każdym razem wiązało się u niej z pogorszeniem samopoczucia, zawrotami głowy i osłabieniem. Miała wrażenie, jakby dziecko wysysało z niej całą energię...

... Po dokonaniu rytuału oczyszczenia, matka doznała spokoju i od tej pory nie odczuwała dotychczasowych objawów, jednak w trzecią noc po „zabiegu”, w ich domu pojawiły się dziwne zjawiska, których nigdy nie udało się wyjaśnić...Wszyscy domownicy słyszeli dochodzące z piwnicy odgłosy trzaskania drzwiami, jakby ktoś usiłował stamtąd się wydostać. Trwało to przez kilka godzin: co godzinę mocniejsze uderzenie, co pół godziny – słabsze. Gdy mężczyźni wraz z psem zeszli do piwnicy, niczego i nikogo tam nie spotkali. Pies też zachowywał się normalnie. Po ich wyjściu, odgłosy przemieściły się do drugiej części podziemi i tam trwały do samego rana (!). Trudno powiedzieć co było przyczyną tych zjawisk, czy były to następstwa oczyszczenia chłopca czy raczej zapowiedź jakichś szczególnych wydarzeń (?). Zdarzenie miało miejsce pod koniec listopada, (25/26), zaś od stycznia równo co miesiąc wypadł pogrzeb kogoś z rodziny: dziadka, kuzyna, dalszych krewnych...i tak przez kilka miesięcy...

Więcej w najnowszym e-booku autorki -



https://ridero.eu/pl/books/widget/jej_dwa_swiaty/