niedziela, 14 maja 2017

Przekazy z Astralu

  W sumie, to on ją zaczepił… Biegła wtedy przez cmentarz, spieszyła się, żeby zdążyć do pracy, aż tu nagle – przechodząc pośpiesznie obok kolumbarium, zauważyła tablicę z Jego nazwiskiem. Stanęła jak wryta (!). Przez ponad siedem lat nie wiedziała gdzie spoczywa i pomimo, iż przechodziła tędy wiele razy, jakoś nigdy nie natrafiła pod ten adres… Pomyślała, że z całą pewnością to nie przypadek! Miała wrażenie, że Aleksander pewnie chce jej coś przekazać, dlatego doprowadził ją do tego miejsca; obiecała, że wróci tu któregoś dnia, specjalnie dla niego i wtedy nawiążą dialog. W końcu łączyły ich wspólne zainteresowania i współpraca z tym samym czasopismem. Mało tego, przez jakiś czas pracowali w tym samym ośrodku zdrowia a mimo to, nigdy nie mieli okazji by ze sobą porozmawiać. Albo ona była zajęta pracą, albo jego nie zastała w gabinecie. Nie wiedziała, że chorował. O Jego śmierci dowiedziała się w dniu pogrzebu. Nie dowierzała. Pamięta, że pobiegła wtedy na drugie piętro, by sprawdzić tę przykrą nowinę ale nikogo tam nie zastała, nawet nie było klepsydry… Potem, jedna z koleżanek opowiedziała jej o krótkiej współpracy z doktorem, o tym jakim był wspaniałym człowiekiem i o tym, że po jego śmierci nie potrafiły zdjąć z drzwi gabinetu wywieszki z jego godzinami urzędowania, gdyż przyblokowało ich poczucie bezsilności.
Od tamtej pory minęło kilka lat a ona dopiero teraz zlokalizowała Jego miejsce pochówku (!). Jak postanowiła, tak wybrała się tam ponownie w kilka dni później, jednak odniosła wrażenie, że przyszła nie w porę i że tym razem to on był bardzo zajęty. Może z czystej przekory a może niekoniecznie... dał jej do zrozumienia, że jest zabiegany i że ma teraz nawet więcej obowiązków niż przedtem. No, cóż pomyślała - wygląda na to, że tam, po drugiej stronie nie będziemy się wygrzewać bezczynnie na kwiecistej łące ale czeka nas dalsza praca. Udało jej się też uzyskać kilka cennych informacji, które starała się skrupulatnie zapisać. Te przesłanki znacząco zmieniły jej podejście do pewnych zagadnień dotyczących: choroby, cierpienia i śmierci.
Oto kilka z nich: – człowiek umierając nie odchodzi a:zostaje powołany;

– żyjemy po to, by wypracować swoją przyszłą rolę, jaką przyjdzie nam pełnić w dalszym życiu;
– nikt nie może sam decydować o swoim odejściu, ponieważ każdy ma swój wyznaczony czas, w którym zostanie powołany, inaczej mówiąc każdy musi czekać na przygotowane dla niego miejsce;
– wszelkie cierpienie tu na ziemi, to kolejny etap naszego dojrzewania; jedni odchodzą wcześniej, inni później w zależności od naszej gotowości i zapotrzebowania;
– powołani zostają tylko ci, którzy są gotowi do pełnienia dalszej misji... tej ważnej misji!
– kto nie zrozumie tej filozofii, stale powraca tu niczym bumerang…
Niby to takie oczywiste, przecież wielokrotnie wpajano jej na lekcjach religii i w kościele, że Pan przygotowuje dla nas miejsce, że nie człowiek decyduje o dniu swojej śmierci, że nie wolno komukolwiek odbierać życia własnego ani niczyjego... a mimo to, przekaz ten wywołał w niej niemały wstrząs!
Zapytała: – Czy to oznacza, że nasze obecne życie i problemy związane z nim, nie są ważne?
– Owszem są bardzo ważne, jako przygotowanie do dalszego etapu… – odpowiedział...


Ciąg dalszy w najnowszym e-booku autorki:



https://ridero.eu/pl/books/widget/jej_dwa_swiaty/







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz